Coś dobrego

0

Buszowałam między alejkami supermarketu z listą zakupów do skompletowania wyprawki szkolnej dla córki. Już nawet nabrałam dobrego tempa „regał – do koszyka – odhaczyć na liście”, kiedy odebrałam sms’a od łaskawie nam panującej Naczelnej SoWoman: „Jak tam Olivin?”…

No i zaczął się kołowrót myśli, panika  i wyrzuty wobec samej siebie za brak systematyczności w pisaniu, itp. Naczelna, jako osoba z gruntu serdeczna i przyjazna ludziom, z pewnością w ten oto delikatny sposób okazała zniecierpliwienie brakiem tekstu ode mnie. Nie chcę poznać innych metod dyscyplinowania zespołu, o nie.

Zaliczam się do grona ludzi czytających. Lubię czytać i książki i czasopisma. Dotychczas bawiły mnie rozterki zacnych, uznanych i doświadczonych felietonistów, którzy cierpieli męki, poszukując tematu i natchnienia.. Ach, jak wygodnie być czytelnikiem.

Zakupy dokończyłam, rozmyślając o tym, co mam Wam dzisiaj do powiedzenia. I pomyślałam, że napiszę, co dobrego u mnie. Zauważyliście, że od pewnego czasu sztampowe „Co słychać?”, które niejednokrotnie rozpoczynało spotkania towarzyskie, jest częściej zastępowane pytaniem „Co dobrego u Ciebie?”.

Słysząc to pytanie po raz pierwszy a spodziewając się starego, znanego „co słychać”, byłam mile zaskoczona. Z uśmiechem błąkającym się na twarzy szukałam w głowie dobrych wydarzeń z mojego życia, które mogłabym opowiedzieć swojemu rozmówcy. To odczucie porównuję do momentu, kiedy biegniesz, jedziesz czy też jakkolwiek ścigasz się z czasem i nagle stop ! – zatrzymujesz się , rozglądasz dookoła i łapiesz moment, chwilę, życie toczące się wokół ciebie – dzieci się śmieją, słońce świeci, liście się czerwienią… Wszystkie te drobiazgi, które umykają w pędzie codzienności.  Mnie dzisiaj zatrzymał ten sms.

Po lekturze moich wcześniejszych wpisów tutaj, wiecie już, że jestem singielką, że mam dziecko oraz że szukam sposobu na efektywne wykorzystanie swojego potencjału zawodowego a także, że w tym roku będę obchodziła okrągłe urodziny ;-) . Nie narzekam więc na brak tematów do przemyśleń i spraw do rozstrzygnięć. Wiele dobrych rzeczy dzieje się równolegle do tych mniej sympatycznych i to one budują moją pogodę ducha.

Kończę dzisiaj dwutygodniowy urlop. Zaplanowałam cały ten czas, a zrealizowałam tylko część. Mimo to, odpoczęłam i spędziłam czas z rodziną. Selekcja zdjęć z wakacji ujawniła zmarszczki, których nie było jeszcze rok i dwa lata temu… Cieszę się jednakże, że są to skutki częstego śmiechu a śmiech mam zaraźliwy, więc traktuję je jak pamiątkę radosnych momentów. Jak rasowa kobieta usunęłam oczywiście zdjęcia, na których zmarszczki – pamiątki są zbytnio widoczne ;-)

W weekend świętowaliśmy rodzinnie rocznicę ślubu moich rodziców. Przy stole zebrało się ok. 20 osób – jubileusz doniosły, uroczysta atmosfera, moc wzruszeń i radości… Tacy jesteśmy różni, tak odmiennie podchodzimy do tej samej sprawy i zażarcie potrafimy się kłócić a jednak mamy silną rodzinną więź i to jest piękne !

A jutro wracam do pracy, gdzie czeka mnie dalszy ciąg wyzwań zawodowych. Będzie ciekawie, wzbogacę swoje doświadczenie zawodowe. Mobilizuję się, aby sfera zawodowa nie przesłoniła mi pozostałych aspektów życia. A wspierają mnie w tym pytania typu „Co dobrego?”, w mojej ocenie pełniejsze od spłyconego „How do you do?”.

 

Pytajmy zatem, „Co dobrego u Ciebie?” i celebrujmy odpowiedzi. Tak łatwo pobudzić ludzi do poszukiwania dobrych rzeczy w życiu.

Sylwia Fryc – Oliwin

 

Leave A Reply