Co z tym potencjałem ?

1

Usłyszałam kiedyś, że jeżeli ktoś mi powie, że mam potencjał, to wcale nie musi być komplement. I chociaż na początku nie było to dla mnie oczywiste, teraz już jest już klarowne. Problem z potencjałem polega bowiem na tym, że niewykorzystany nie stanowi wartości…. Nie wykorzystane zasoby umiejętności, kwalifikacji, wiedzy płynącej z doświadczenia życiowego są jak zacięty klucz w drzwiach. Niby masz wszystko, co potrzeba ale wejść nie możesz.

I tak mądrzejsza o powyższe zaczęłam poszukiwanie tzw. nowego otwarcia zawodowego dla siebie ;-) Potrzeba zmiany, jak to się zazwyczaj dzieje, wyniknęła z kilku punktów krytycznych w pracy oraz, co nie jest bez znaczenia w moim przypadku, z faktu, że za parę miesięcy będę obchodziła okrągłe urodziny. Zawsze wtedy odczuwam pragnienie czegoś nowego, pięknego.

Jestem dość poukładana, dlatego postanowiłam podejść do tematu metodycznie. Zaplanowałam analizę działań przeszłych, sytuacji aktualnej, możliwych rozwiązań na przyszłość. Wnioski są pokrzepiające. Jestem dorosłą, inteligentną kobietą z wieloletnim doświadczeniem zawodowym. Sprawdzam się w realizacji zadań rutynowych, jak i projektach „ad-hoc”. Dziecko rośnie na chwałę Matki Rodzicielki, kot także nieźle sobie radzi w domu. Superwoman, po prostu ! Mam potencjał !!! Wszystko już prawie miałam poukładane, ale utknęłam na określeniu swoich marzeń zawodowych. Zderzenie potrzeb przyziemnych (rachunki, kredyty, itd.) z potencjalnymi nowymi działaniami skutecznie mnie przestrasza i hamuje pracę koncepcyjną. Trudno wyjść poza ramy znanej, oswojonej codzienności i pozwolić sobie na luksus ryzyka innej działalności, bez ciągłego kalkulowania, czy dopnie nam się budżet. Wiem, że mam potencjał, ale jeszcze nie wiem, które drzwi otworzyć tym kluczem. Okazuje się , że nadal nie znam swojego celu!

Na szczęście należę do osób otwartych na innych. Podzieliłam się rozterką z kilkoma mądrymi przyjaciółmi i znajomymi. Taki prywatny quasi – coaching. Jako, że moi rozmówcy to życzliwe osoby, potwierdzone zostały moje atuty zawodowe. Nie ma rady, trzeba przeć ku nowemu ! Potencjał mam spory. Nikt nie wykazał jednak zrozumienia dla mojej niepewności, niskiego poczucia wartości. No bo jak to jest, że prywatnie możemy się wpierać, omawiać sprawy i walecznie szukać najlepszych rozwiązań, podnosić na duchu i chełpić się przydomkiem „Ciotka – Dobra Rada”, ale przy rozwiązywaniu własnych problemów tracimy nagle całą pewność siebie.

Wsparcie przyjacielskie napędza mnie na kilka kolejnych tygodni i daje siłę do dalszych poszukiwań.  Jak się okazuje, nie ja jedna szarpię się z tematem a co więcej, jest kilka osób, które widziałyby wspólną działalność! Ha, czyli mamy już kilka potencjałów do wykorzystania, a drzwi nadal nie otwarte…. Za to klucz się delikatnie przekręcił.

Ten felieton nie ma jeszcze właściwego zakończenia, bo nadal trwa poszukiwanie drogi na wykorzystanie własnego potencjału… Jak tylko znajdę, nakreślę Wam mapę ;-)

Sylwia Fryc – Olivin

 

 

Discussion1 komentarz

  1. Nie ujęłabym tego lepiej…z autopsji mogę jedynie dodać, że czasami drzwi same się otwierają i klucz jest zbędny, a i tak człowiek boi się wejść, zrobić ten krok, doświadczyć tego co jest po drugiej stronie…i już myślisz że masz potencjał i ktoś go zauważył ale czy na pewno…i znowu milion myśli i rozstrzyganie czy potencjał jest wystarczający…

Leave A Reply