Będę tańczyć całe życie – Oliwia Ratyńska

0

Piękna, młoda, utalentowana, pogodna, zawsze uśmiechnięta. Bo… lubi to co robi. Wicemistrz Świata w kategorii Jazz. Oliwia Ratyńska. Tancerka, która na swoim koncie ma także udział w spektaklach „Metro”oraz „Fame”. Na lekcje tańca zaprowadziła ją mama, która miała nadzieję, że jak córka „wyszaleje się na sali”, to w domu będzie spokojniejsza. Zdradzi nam przepis na zdrowe naleśniki i opowie o swoich marzeniach, o czasie spędzonym na Malcie i o swojej miłości- tańcu.

Jak odpoczywasz?

Lubię podróżować. Dlatego też mogłabym mieszkać niekoniecznie w Polsce. Jest tylko jeden warunek: blisko miejsca zamieszkania szkoła taneczna. Bez tańca nie potrafię żyć. Taniec jest moją największą pasją.

Czy przypadkiem nie myślałaś, żeby zostać piosenkarką?

Tak, oprócz tańca też śpiewam. Codziennie ćwiczę swój głos. Chodząc po domu śpiewam mojej rodzinie, właściwie od rana do wieczora (śmiech). Próbowałam też swoich sił na deskach teatru w musicalach, ale jakoś taniec jest mi bliższy. Postawiłam teraz na taniec.

Jakie jest Twoje największe marzenie?

Na rok wyjechać do Stanów Zjednoczonych. W Stanach Zjednoczonych chciałabym oczywiście uczyć się tańca w Broadway Dance Center-New York. Myślę, że to jedno z największych marzeń każdego tancerza, aby znaleźć się w tak prestiżowej szkole. Osoba, która wygra You Can Dance dostaje 3 miesięczny pobyt w NY i naukę w tej właśnie szkole tańca. Jest tam wielu cudownych choreografów, od których można się bardzo dużo nauczyć. I tam właśnie chciałabym doskonalić mój warsztat taneczny, oczywiście pod okiem największych specjalistów.

Pod okiem kogo?

Jednym z instruktorów, u których bardzo chciałabym się uczyć jest Brice Mousset –choreograf tańca współczesnego. Jego choreografie są przepełnione emocjami i pasją. Uwielbiam taniec, w którym można pokazać swoje emocje, który nas ponosi, a nie jest  tylko tańcem technicznym, składającym się z suchych elementów.

Chciałabym spróbować też swoich sił u choreografa hip hopowego Matt Steffanina. Jego taniec jest przepełniony energią i siłą, na pewno można się nieźle wyżyć w takim tańcu. (śmiech)

W Polsce również mamy genialnych tancerzy i choreografów, których na prawdę podziwiam jest to miedzy innymi Michał Przybyła – uczestnik 8. edycji You Can Dance , którego warsztaty mnie urzekły, jest to Wiola Fiuk, która swoim stylem tańca bardzo pokazuje siebie i wyróżnia się spośród innych.

Jak trafiłaś do programu You Can Dance?

Taniec to moja pasja od najmłodszych lat.  Tańczę od 6. roku życia. Początkowo tańczyłam z tatą, ale bardziej była to zabawa z tatą niż taniec. Tańczyliśmy głównie roc’n’rolla. Potem partnerem był mój  miś. W pewnym momencie mojego życia postanowiłam postawić na taniec i zająć się tym na poważnie. Zgłosiłam się do konkursu, przeszłam eliminacje. Moim zaskoczeniem, a jednocześnie wielkim szczęściem było otrzymanie biletu na Maltę, na warsztaty.

Jak wspominasz ten wyjazd?

Wyspa jest piękna, chociaż mało czasu mieliśmy na zwiedzanie. Głównym celem naszego wyjazdu były warsztaty tańca. Pogoda była właściwie dobra. Raz ciepło, raz zimno. Ale pomimo zmian pogodowych dzielnie ćwiczyliśmy. Najgorszy był wiatr, który wiał we wszystkie możliwe strony. Czasem mieliśmy wrażenie, że nam pourywa głowy.

Jak pracowało się z instruktorami tańca ?

Instruktorzy byli niesamowici. Miałam zaszczyt pracować z bardzo wymagającymi choreografami, u których trzeba było cały czas dawać z siebie 200% . Na classach z jazzu było bardzo ciężko. W trakcie jednych zajęć zrobiliśmy cała choreografie, w której było bardzo dużo partnerowań. Nigdy wcześniej nie miałam okazji robić partnerowań, dlatego było to dla mnie bardzo trudne, żeby w tak krótkim czasie opanować cały układ. Na szczęście trafiłam na dobrego partnera Kacpra Bożka , który mi pomagał i dawał trafne uwagi, jak zrobić żeby było lepiej.
Podczas tych zajęć trafiało się wiele kontuzji , gdyż każdy element wymagał bardzo dużo siły i skupienia, a po 2 godzinach tańca już opadaliśmy z sił, pot się z nas lał litrami, a niektórzy nie wytrzymywali i polały się też łzy. W telewizji nie jest pokazane tyle ile tam przeżyliśmy. To, co widzimy na ekranach, to na prawdę „krótki skrót” z tych przeżyć.

Zajęcia z gwiazdą warsztatów – Brianem Friedmanem były ciężkie. Odbywały się one już pod koniec warsztatów na Malcie. Zostali na nich nieliczni, a każdy już był bardzo zmęczony całym wyjazdem.  Jednak nie można było się poddać. Był to dla każdego z nas zaszczyt pracować z taką osobą jak Brian. Jest on wybitnym tancerzem. Pracował z takimi gwiazdami jak Beyoncé, Justin Bieber czy Michael Jackson! Nigdy nie pomyślałabym,  że przytrafi mi się pracować z taką osoba. To NIESAMOWITE PRZEŻYCIE.

Jak pracuje się z tak wybitnym choreografem?

Od tego jak będziemy pracować na tych zajęciach zależało bardzo wiele. Brian bardzo zwracał uwagę na szczegóły mimo tego, że choreografia była szybka i energiczna.  Potrafił zauważyć wszystko, nawet nie taki kąt ręki. Było bardzo ciężko, jednak uważam,  że dałam rade i dostałam nawet bardzo miłe słowa od niego , których nie zapomnę. Powiedział , że mimo tego że podczas lekcji stałam z tyłu to i tak przykuwałam jego wzrok i patrzył na mnie. Byłam bardzo szczęśliwa z tego co usłyszałam, jednak było to nadal za mało, aby dostać się do finałowej 14.

Co Ci się stało w kostkę podczas warsztatów ?

Trafił mi się bardzo pechowy dzień, w którym wszystko układało się nie tak jak powinno. Była to już połowa warsztatów, więc najgorszy moment dla organizmu. Moje ciało było pokryte od góry do dołu bardzo silnymi siniakami, a organizm wyczuwał ogromne zmęczenie. Nie można było się poddać, poza tym to nie w moim stylu. Zaczęło się od tego, że pojechaliśmy rano do stolicy Malty – Valetty, aby nagrać to czego się nauczyliśmy do tej pory. Podczas nagrywania układu jazzowego, w którym jak wcześniej wspomniałam było bardzo dużo wysokich i niebezpiecznych partnerowań, miałam wypadek. Upadłam bardzo mocno na głowę i kark ze skoku w tył, w którym docelowo miał złapać mnie partner. Było to straszne, gdyż przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie. Uderzenie było na prawdę mocne. Nie pozwolono mi dalej tańczyć. Każdy kto to widział był w ciężkim szoku, że nie stało mi się nic poważnego. Kiedy się już otrząsnęłam pojechaliśmy dalej na bitwę taneczną, podczas której jurorzy mieli odesłać do domu jedną osobę. Mimo tego, że fizjoterapeuta ( mój wyjazdowy tata , którego uwielbiam ) nie pozwolił mi tańczyć, nie odpuściłam i postanowiłam brać udział w walce. Podczas niej kostka przekręciła mi się w drugą stronę i odczułam ogromny ból, z którym już nie dałam rady nawet stać. Odeszłam od wszystkich i usiadłam na pobliskiej ławce, aby zobaczyć co się z nią stało. Po chwili wokół mnie zebrali się już reporterzy i fizjoterapeuta, który badał co się stało. Moja kostka wyglądała okropnie. Była bardzo spuchnięta i sina. Przestraszyłam się, że jest to coś poważnego, coś przez co mogę odpaść z programu. Nagle z tłumu wyłoniła się chińska Pani lekarz, która zaciekawiła się tym co mi się stało. Ona i jej mąż bardzo mnie wspomogli. Rozmawiali ze mną, wspierali i postanowili wykonać akupunkturę. Zgodziłam się mimo wielu obaw tym bardziej, że nigdy wcześniej nie miałam z tym do czynienia. Kobieta wbiła mi 2 igły w ręce, które później zadziałały na stopę! Było to niesamowite. Czułam, że maiłam znieczuloną rękę i nogę– nie mogłam ruszać tymi częściami ciała.

Po 30 minutowej kuracji postanowiłam wstać i sprawdzić co się zadziało. Odczulam już niewielki ból, który był niczym w porównaniu do tego co czułam wcześniej. Po powrocie do hotelu postanowiłam iść normalnie na kolejne zajęcia, co okazało się błędem. Mimo tego, że uważałam na kostkę, uszkodziłam ją i spędziłam w nocy około 4 godzin na leczeniu jej. Kolejne dni tańczyłam z sporym opatrunkiem  i w każdej sytuacji gdzie mocniej położyłam stopę, odczuwałam ból . Niestety nie wszystko jest tak pięknie jak by się chciało. Na szczęście po około 2 dniach czułam się już na prawdę dobrze i mogłam tańczyć jak wcześniej, jednak cały czas z wielkim opatrunkiem, który zdjęłam dopiero po zakończeniu wyjazdu .

Oliwia Raytńska

Jesteś utalentowaną osobą. Czego jeszcze chciałabyś się nauczyć w życiu?

Poza tym bardzo chciałabym się nauczyć gotować. (śmiech) Nie jestem super kucharzem, ale za to robię zdrowe naleśniki. Polecam je wszystkim, którzy chcą zadbać o swoją sylwetkę, nie mają czasu na wielkie gotowanie, a jednocześnie chcą zjeść coś pożywnego.

Jaki jest zatem przepis na zdrowe naleśniki?

Potrzebne są takie same składniki jak do naleśników, czyli jajko, woda, mleko, ale zamiast mąki używam płatki owsiane. Płatki owsiane trzeba bardzo drobno zmielić. Trzeba zrobić z nich po porostu mąkę.  Robię też zdrowe rafaello.

Rafaello nie może być zdrowe?!

Oj może i do tego może być też pyszne.

Zdradzisz mi przepis?

Kaszę jaglana ugotować na mleku zmieszać z olejem kokosowym. Następnie z tej masy należy formować kuleczki, wkładając wcześniej migdałek do środka. Kulki obsypujemy wiórkami kokosowymi i wkładamy do lodówki.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Zrobić prawo jazdy i zdać maturę. Właśnie intensywnie uczę się geografii. Bardzo lubię ten przedmiot. Chciałabym też zdać na studia na AWF.

Turystyka i Rekreacja?

Tak. Bardzo lubię podróżować i aktywnie spędzać czas, zwiedzając piękne miejsca lub uprawiając sport.

Oliwia Ratyńska

Zdjęcie główne: fot. Cezary Piwowarski

Leave A Reply