Z cyklu Ciekawe Książki: PODRĘCZNIK WOJOWNIKA ŚWIATŁA, Paulo Coelho

0

Podręcznik Wojownika Światła jest książką nietypową. To nie opowieść z rozdziałami, ale zbiór krótkich przypowieści. Jak czytamy w notce od autora – Paula Coelho (brazylijskiego pisarza i poety), wszystkie teksty zawarte w Podręczniku… publikowane były w dzienniku A Folha de São Paulo i innych brazylijskich gazetach.

Opinie na temat tej książki, jak i w ogóle twórczości Coelho są różne. Jedni są zdania, że nie ma nic ciekawego w opowieściach tego autora, że pisze banały, inni są nim i jego dziełami zachwyceni, mówią, że to ich ulubiony pisarz. Jeszcze inni natomiast, do których ja należę, stoją gdzieś pośrodku. Paulo Coelho nie należy do moich najulubieńszych pisarzy, niektóre jego książki zaczynałam czytać i jakoś nie mogłam przez nie przebrnąć (choć w końcu doczytywałam je, bo kiedy zaczynam już czytać książkę, to prędzej czy później ją kończę), ale nigdy nie powiem też, że w twórczości tego pisarza nie ma NIC, że są to zwykłe banalne opowiastki. Kilka książek naprawdę lubię. Jedną dostałam w prezencie od przyjaciółki, drugą pożyczyła mi druga przyjaciółka, pozostałe sama przytargałam ze sobą do domu z biblioteki. Z Podręcznikiem Wojownika Światła było zupełnie inaczej…

Dwa lata temu szukałam prezentu dla kolegi na jego 34 urodziny. Tak, jak zazwyczaj wiem dużo wcześniej, co chcę komuś sprezentować, tak wtedy w głowie miałam kompletny mętlik i nie wiedziałam co wybrać. Płyta? Dobre wino? Coś zrobionego własnoręcznie? Książka? Upieczenie ciasta? W końcu stanęło na książce i drobiazgu-rękodziele. Wiedząc, że kolega poczytywał Coelho zaczęłam poszukiwania odpowiedniego tytułu. Nie wiedziałam dokładnie, które książki tego autora już czytał, nie mogłam też zapytać, bo niespodzianka przestałaby być niespodzianką. W końcu trafiłam na Podręcznik Wojownika Światła właśnie. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce. Znałam różne tytuły, ale ten nigdy nie obił mi się o uszy. Aż niewiarygodne. Przeczytałam kilka zdań z Podręcznika… i już wiedziałam, że to będzie idealny prezent. Kupiłam jeden egzemplarz koledze, a sobie czym prędzej wypożyczyłam drugi z biblioteki. Bardzo lubię tę książkę. Uświadamia nam, że nikt z nas nie jest bez wad, że często popełniamy błędy, czasem krzywdzimy kogoś – tak nieświadomie nawet, ale najważniejsze jest to, co z nami dzieje się później. Czy odczuwamy wyrzuty sumienia, czy potrafimy przeprosić, czy potrafimy błędy naprawiać albo chociaż próbować. Długo by pisać, a i tak nie opisałabym piękna Podręcznika… tak, jak bym chciała. Trzeba go po prostu przeczytać. Najlepiej chyba od deski do deski – od razu albo po jednej przypowieści dziennie, żeby ją przemyśleć i dozować sobie przyjemność z czytania tej książki.

Kończąc opowieść, koledze bardzo spodobał się Podręcznik… . Zadzwonił do mnie dwa dni po urodzinach i powiedział, że przeczytał już całość, że trafiłam z prezentem i bardzo mu się podoba. Ucieszyłam się. Czułam, że tak będzie!

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam tę książkę. Żeby się chociaż z nią zapoznać, bo wiadomym jest, że nie każdemu (mimo moich poleceń) przypadnie ona do gustu. Może jednak stanie się ona wyjątkową pozycją w Waszej biblioteczce…

Źródło: archiwum prywatne autora

Źródło: archiwum prywatne autora

[Książka na zdjęciach: egzemplarz wydawnictwa Drzewo Babel]

 

Aleksandra Statuch

Leave A Reply