Z cyklu Ciekawe Książki: LISTA MARZEŃ, Lori Nelson Spielman

1

Autorką Listy marzeń jest amerykańska pisarka Lori Nelson Spielman. Urodziła się 30 kwietnia 1961 roku, mieszka w Michigan i pracuje jako nauczycielka, jednak to pisanie i podróże są jej prawdziwą pasją. Tytułowa książka to jej literacki debiut.

Główną bohaterką powieści jest Brett Bohlinger – mieszkająca w Chicago trzydziestoczterolatka, która pracuje jako kierownik działu marketingu w rodzinnej firmie kosmetycznej. Do czasu… Matka Brett – Elizabeth – umiera, przegrywając walkę z nowotworem. Młoda kobieta jest zrozpaczona i nie potrafi wyobrazić sobie życia bez najbliższej, kochającej ją bezwarunkowo osoby. Elizabeth Bohlinger zostawiła testament, w którym zawarła wszystko, co chciała przekazać swojej córce, dwóm synom, synowym i wnukom. Główna bohaterka była pewna, że w testamencie jej matka zawarła zapis, żeby po jej śmierci Brett przejęła stanowisko prezesa firmy. Nic bardziej mylnego… Elizabeth zaplanowała dla swojej córki całkiem inne życie. Nie została ona prezesem, a w dodatku została zwolniona ze stanowiska działu marketingu przez swoją bratową Catherine, która wolą teściowej weszła na stanowisko dyrektora generalnego.

Prawnik Elizabeth – Brad Midar – po odczytaniu wszystkim ostatniej woli swojej klientki, poprosił Brett, żeby została z nim sam na sam i wtedy odczytał jej przeznaczony wyłącznie dla niej list od matki. W liście znalazła się lista marzeń, którą główna bohaterka sporządziła jako nastolatka (były tam takie cele, jak: posiadanie dzieci, psa, konia, zakochanie się, dobre relacje z ojcem, dożywotnia przyjaźń z koleżanką Carrie Newsome, pomoc biednym, posiadanie pięknego domu, występ na scenie, praca w charakterze nauczycielki). Z początku Brett była niemile zaskoczona, nie rozumiała, dlaczego matka zostawiła jej listę, którą ona sporządziła jako dziecko. Uważała za śmieszne realizowanie dziecięcych marzeń, a poza tym wszystkie punkty listy musiała odhaczyć w przeciągu 12 miesięcy i nijak nie potrafiła sobie wyobrazić, że jej się to uda. Za każde zrealizowane marzenie bohaterka Lori Nelson Spielman dostawała kolejną kopertę z listem od matki, gdzie ta odnosiła się do danej sytuacji…

Jeśli chodzi o postanowienie mieć dobre relacje z ojcem, to główna bohaterka Listy marzeń nie potrafi znaleźć rozwiązania. Przecież jej ojciec od jakiegoś czasu nie żyje… Jak więc polepszyć relacje z nim? Jednak z czasem wszystko się klaruje. Brett dowiaduje się czegoś, co pozwala jej wybaczyć Charlsowi Bohlingerowi – mężczyźnie, który ją wychowywał, ale nigdy nie darzył specjalną sympatią.

A miłość Brett? A może raczej – miłość? Kobieta bardzo szybko chciała odhaczyć punkt zakochać się – w końcu od pewnego czasu jest w związku z Andrew – przystojnym prawnikiem, no i mieszkają razem w jego lofcie. Elizabeth jednak wiedziała, że ten związek córki nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością. Wtedy bohaterka Spielman zaczyna poszukiwania drugiej połowy.

Co z dzieckiem? Jak zdąży w niecały rok poznać kogoś, z kim chciałaby mieć dziecko i urodzić albo chociaż zajść w ciążę? Spełnienie tego marzenia przychodzi niespodziewanie, nagle i wcale nie jest tak oczywiste…

Mogłabym długo pisać o przygodach, rozterkach, radościach, smutkach, dniach Brett Bohlinger. Od pierwszej strony zostałam wciągnięta przez autorkę do świata głównej bohaterki. Lista marzeń to opowieść wzruszająca, zabawna, pouczająca, pokazująca, że sława, pieniądze, modne ciuchy i drogie kosmetyki nic nie znaczą, jeśli nie mamy dookoła kochających nas ludzi. Dostałam tę książkę w tym roku w prezencie. Leżała dość długo na stoliku, czekając na swoją kolej, bo doczytywałam inne książki, ale kiedy już się doczekała, to porwała mnie, pochłonęła bez reszty. Czytając ją płakałam, śmiałam się, zamyślałam, złościłam. Momentami mnie zaskakiwała, czasem pewnych wydarzeń się domyślałam, ale miło było przekonać się, że mam rację.

Z wielką przyjemnością czytałam tę książkę. Ma trochę ponad 400 stron i kiedy już doszłam do ostatniej, żal mi było, że to już koniec, że nie ma kolejnych kilkuset opisujących dalsze losy Brett, którą bardzo polubiłam.

Polecam przeczytanie tej powieści wszystkim, którzy lubią historie po drodze niekoniecznie różowe i bezproblemowe, ale ostatecznie z dobrym zakończeniem. Na pewno wrócę jeszcze do tej książki. Nie zostanie wepchnięta gdzieś na tyły mojego regału, zapomniana i niekoniecznie lubiana. O nie!

Chciałabym kiedyś zobaczyć film na podstawie Listy marzeń, chociaż obawiam się, że mógłby nie ukazać całej atmosfery opowieści, jej piękna i mądrości.

Jeszcze raz polecam!

[Książka na zdjęciu: egzemplarz wydawnictwa Rebis]

 

Więcej na temat książki: KOBIETY W LITERATURZE: Portret Brett Bohlinger

 

Aleksandra Statuch

 

Discussion1 komentarz

  1. Pingback: KOBIETY W LITERATURZE: Portret Brett Bohlinger

Leave A Reply