Literatura w różnych epokach: POZYTYWIZM – najciekawsze informacje

0

Pozytywizm – ta nazwa dla epoki wywodzi się z Wykładów filozofii pozytywnej (książki, która zawiera cały program dla tego czasu) Augusta Comte’a. Pod pojęciem pozytywny rozumiano: realny, pożyteczny, praktyczny. Epoka ta trwała w Polsce od roku 1864 do roku 1880 i tylko tu nazywa się ją pozytywizmem, bowiem w Europie obowiązuje nazwa realizm i ów realizm trwał od 1850 (a więc rozpoczął się prawie 15 lat wcześniej niż w Polsce) i trwał do roku 1880.

Cechami i ideami literatury pozytywizmu są:

1) eksponowanie wątków historycznych,

2) proza realistyczna i naturalistyczna,

3) utylitaryzm oraz dydaktyzm literatury,

4) tendencyjność literatury,

5) dynamiczny rozwój publicystyki propagującej idee nowej epoki.

Najważniejsze motywy i tematy:

1) dziecko (po raz pierwszy jako główny bohater – np. w Antku czy Naszej Szkapie),

2) emancypacja,

3) kwestia żydowska,

4) miasto (jako wielkie skupisko ludzi),

5) miłość,

6) ojczyzna,

7) praca,

8) polska wieś.

Wielkie dzieła pozytywizmu:

1) Trylogia (Ogniem i mieczem, Potop oraz Pan Wołodyjowski), Krzyżacy i Quo Vadis Sienkiewicza,

2) Lalka Prusa,

3) Nad Niemnem Orzeszkowej,

4) Rota Konopnickiej,

5) Opowieść wigilijna Dickensa,

6) Wojna i pokój Tołstoja,

7) Zbrodnia i kara Dostojewskiego.

Niektórzy pisarze tej epoki:

1) Adam Asnyk (1838-1897),

2) Maria Konopnicka (1842-1910),

3) Eliza Orzeszkowa (1841-1910),

4) Bolesław Prus (1847-1912),

5) Henryk Sienkiewicz (1846-1916).

W dziełach pozytywistycznych odnajdujemy bohaterów realistycznych, czyli ludzi silnych, aktywnych, dążących uparcie do wyznaczonego celu, podejmujących walkę z tymi, którzy im się sprzeciwiają. W życiu bohatera realistycznego nie ma elementów mitycznych ani fantastycznych.

[Informacje powyżej zaczerpnięte z książki System mądrego szukania: Literatura., Aleksandra Rzążewska (Wydawnictwo Park Sp. z o.o.) z roku 2006]

 

Fragment dzieła pozytywizmu (Wojna i pokój Lwa Tołstoja):

    Nazajutrz po tej rozmowie Natasza włożyła tę starą sukienkę, którą znała z tego, że rankiem dostarcza jej radości, i od samego rana wróciła do dawnego trybu życia, jaki zarzuciła po balu. Napiwszy się herbaty, udała się do sali, którą szczególnie lubiła za silny rezonans, i zaczęła śpiewać swe solfeggia (ćwiczenia w śpiewie). Skończywszy pierwszą lekcję stanęła na środku sali i powtórzyła pewną muzyczną frazę, która się jej osobliwie podobała. Przysłuchiwała się z radością tej (jak gdyby dla siebie nieoczekiwanej) rozkoszy, z jaką owe dźwięki, przelewając się, wypełniły całą pustkę sali i powoli zamarły; zrobiło się jej nagle wesoło. “Nie ma co o tym myśleć, kiedy i tak jest dobrze” – powiedziała sobie i jęła tam i z powrotem chodzić po sali, stąpając po akustycznej podłodze nie zwykłymi krokami, ale przenosząc stopę z obcasika na czubek przy każdym kroku (była w nowych, ulubionych trzewikach) i z taką samą radością jak dźwiękom swego głosu przysłuchiwała się miarowemu tupotaniu obcasika i skrzypieniu noska. Przechodząc obok lustra spojrzała w nie. “Oto jaka jestem! – jak gdyby mówił wyraz jej twarzy na widok siebie. – No i dobrze. I nikogo nie potrzebuję.” …

Leave A Reply