Coś za mną chodzi – recenzja filmu, na który najlepiej nie iść samej

0

13 marca 2015 r. do polskich kin wszedł film “Coś za mną chodzi”. Tak, drogie Panie, to horror. Rewelacyjny i oryginalny. Jeśli, w przeciwieństwie do mnie, nie jesteście fankami tego gatunku..i tak warto się na ten film wybrać, najlepiej jednak w towarzystwie partnera.

“Coś za mną chodzi” Roberta Mitchella to najlepszy ukłon w stronę młodzieżowych slasherów z lat 90. jaki widziałam od lat. Coś dla fanów klasyki, ale jednocześnie – o dziwo – zwolenników oryginalności. “Coś za mną chodzi” to unikalne połączenie – reżyser nie odżegnuje się od klasyki, a jednak zaskakuje i w plastyczny sposób przekształca znane formy.

No dobrze, czas najwyższy wyjaśnić Wam o co w filmie chodzi:) To pokrótce opowieść o klątwie przenoszonej nie inaczej jak …droga płciową. Poznajemy młodą i naiwną Jay, która spędza noc z niezbyt dobrze jej znanym partnerem. Okazuje się, że w wyniku spędzonej z nim nocy, 19-lakę zaczyna prześladować zjawa. Nikt jej nie widzi ani nie słyszy, jednak dla dziewczyny jest ona jak najbardziej realna i śmiertelnie niebezpieczna.

Tu pora na motyw łańcuszka klątw, który reżyser z równym wdziękiem przetwarza. Otóż zjawa nawiedzająca Jay zagraża jej życiu. Jedyna szansa na ocalenie jest “przekazanie” widmowego prześladowcy dalej – poprzez spędzenie nocy z innym partnerem.

Coś za mną chodzi – zwiastun

1 of 1

Leave A Reply