Andrzejki 2015: Dobry film na Halloween – Babadook

0

“Babadook” to debiut filmowy Jennifer Kent. Oglądając ten film trudno jednak uwierzyć, że zrobił go ktoś o małym doświadczeniu. Jest to bowiem kino dojrzałe, niepozbawione wręcz wymiaru symbolicznego. Ktoś, kto liczył na łatwy do przełknięcia zapychacz czasu może być bardzo zaskoczony.

Tytułowy Babadook” to dziwaczna, straszna postać z książki dla dzieci, która przypadkowo znajduje się w domu Amelii (najlepsza rola w karierze Essie Davis) oraz jej 7-letniego syna, Samuela (Noah Wiseman).

Sam prosi mamę, by przeczytała mu historię “Babadooka” przed spaniem. Wybór lektury może się wydać kontrowersyjny, ale bohaterkę poznajemy jako matkę zdesperowaną i zmęczoną problemami wychowawczymi, jakie sprawia jej wierzący z potwory syn. Jednym słowem, Amelia przeczytałaby wszystko, żeby tylko mieć chwilę spokoju.

Książka okazuje się rzeczywiście mało przyjemna, co więcej odczytanie historii rozpocznie serię niezwykłych zdarzeń w domu Amelii. Tutaj warto pochylić się nad relacją, łączącą amelię i małego Sama. Poznajemy ich, gdy mieszkają sami, a Amelia zajmuje się pomocą starszym pacjentom w szpitalu czy domu starców. Niedługo potem dowiadujemy się, że tata Sama zginął w dniu urodzin swojego syna, wioząc Amelię na porodówkę. Dlatego też matka nie chce świętować urodzin Samuela, wtedy, gdy przypada ich data i przyjęcie urządza z opóźnieniem. Czujemy, że Amelia obwinia Sama za śmierć ojca i nie może się pogodzić z jego stratą.

Mały Sam jest dzieckiem trudnym, zwłaszcza dla samotnej matki. Wierzy w potwory i ciągle konstruuje broń, która ma ocalić jego i Amelię. Stopniowo jego wybryki sprawiają, że od rodziny odwracają się niemal wszyscy znajomi.

Amelia jest samotna, chronicznie niewyspana i potwornie, potwornie zmęczona. Aktorka wcielająca się w jej rolę wykazała się prawdziwym kunsztem – utożsamiamy się z przygniecioną prozą życia matką  i odczuwamy niechęć do sprawiającego kłopoty Sama.

W miarę jak pogarszają się kontakty Amelii i Sama z otoczeniem, coraz aktywniejsza postacią staje się tytułowy “Babadook”. Trzeba jednak przyznać, że twórcy filmu ie przesadzają z pokazywaniem straszydła. Widzimy raczej podejrzane cienie na ścianie, odbicia w szybie czy telewizorze, słyszymy też niepokojące odgłosy. Sprawdza się stara zasada, że najbardziej boimy się tego, czego nie widać.

Na uwagę zasługują także świetne zdjęcia, za które odpowiada operator m.in. “Sali samobójców” – Radosław Ładczuk.

Podsumowując “Babadook” to więcej niż zwykły horror o potworze czającym się w domu – to film trudny i wymykający się jednoznacznej interpretacji. W “Babadooku” jest się nie tylko czego bać, ale jest też o czym porozmawiać po seansie.

Babadook – zwiastun horroru [VIDEO]

 

1 of 1

Leave A Reply